Wiadomości SMS informujące o rzekomej dopłacie, zwrocie pieniędzy, niedopłacie za przesyłkę lub konieczności aktualizacji danych mogą służyć do wyłudzania informacji. Oszuści często tworzą presję czasu i sugerują, że brak reakcji spowoduje utratę pieniędzy albo zablokowanie usługi.
Najlepiej wdrażać takie rozwiązania spokojnie, krok po kroku, i dopasować je do warunków domowych. Nie każdy potrzebuje identycznego zestawu ani tych samych procedur. Sprawdź, co już masz, uzupełnij brakujące elementy i ustal, kto odpowiada za poszczególne zadania. Prosty plan, który domownicy znają i potrafią zastosować, jest zwykle bardziej przydatny niż długa lista, której nikt nie pamięta.
Najważniejsza zasada brzmi: nie klikaj odruchowo w link z niespodziewanej wiadomości. Sprawdź nadawcę i treść, ale pamiętaj, że nazwa wyświetlana na ekranie nie zawsze jest wiarygodnym potwierdzeniem tożsamości. Jeśli wiadomość dotyczy banku, urzędu lub firmy kurierskiej, otwórz oficjalną aplikację albo wpisz adres strony samodzielnie.
Nigdy nie podawaj przez podejrzany formularz haseł, kodów autoryzacyjnych ani danych karty. Pracownik banku nie powinien prosić o przekazanie jednorazowego kodu, który służy do zatwierdzenia operacji. Nie instaluj również aplikacji do zdalnego dostępu na prośbę nieznanej osoby podającej się za konsultanta.
Jeśli kliknąłeś link, ale nie podałeś danych, zamknij stronę i sprawdź urządzenie. Jeżeli przekazałeś hasło lub dane bankowe, jak najszybciej skontaktuj się z bankiem oficjalnym kanałem, zablokuj dostęp lub kartę, jeśli jest to konieczne, i zmień zagrożone hasła. Zachowaj wiadomość jako dowód.
Oszustwa często wykorzystują prawdziwe wydarzenia i nazwy instytucji, dlatego sama znajoma marka nie jest gwarancją bezpieczeństwa. W razie wątpliwości potwierdź sprawę niezależnie, zamiast odpowiadać na żądanie z SMS-a.
Źródło do weryfikacji i aktualizacji: https://www.rp.pl/kalendarium/2026-10-01

